8 stycznia 2020
Wrześniowy wypad na fińskie jezioro Lepistonselka koło Sulkavy, w kończącym się 2014 roku, okazał się nagłą i nieoczekiwaną translokacją do Krainy Wielkich Krasnali. Już sam domek – w środku lasu, nad brzegiem zatoki, tuż obok całkowicie omszałego kamienia wielkości sporej stodoły – jawił się tajemniczo, wręcz mistycznie. Piętrowy, ze ścianą w saloniku od strony wody całkowicie przeszkloną, z widokiem jak z kinowej baśni, spływającej z panoramicznego ekranu. Z kominkiem z surowej cegły, świetnie rozgrzewającym całość pomieszczeń. A jeszcze z sauną, wciśniętą gdzieś w niszę zakominkową, z której należało wybiec wśród ciemności, na golasa, wprost do jeziornej toni, z wieczora mrocznej jak jaskinia tajemniczej wiedźmy, pobłyskującej tylko dziwnymi, czerwonymi blaskami niewiadomego pochodzenia.